wtorek, sierpnia 30, 2005

Dowcip o Amerykanach / A joke about Americans

Słyszałem, że dowcipy o Polakach są w US wyjątkowo popularne. Dzisiaj będzie więc dowcip o Amerykanach. Smutny, ale prawdziwy!

* * *

Tło: On - wiek ponad 20 lat, wykształcony, autochton

On: Skąd pochodzisz?
Ona: Z Afryki Południowej.
On (szczerze zdziwiony): Nie wiedziałem, że w Afryce Południowej żyją biali.

* * *

No cóż... O Apartheidzie i Nelsonie Mandeli co niektórzy tutaj nie słyszeli...
---

Well, I've heard jokes about Polish people are pretty popular here. Today I would like to present a joke about US guy. Sad, but true!

* * *

Background: He is over 20, educated, and was born in US.

He: So where are you from?
She: From South Africa.
He (really surprised): I didn't know that there are white people living in South Africa.

* * *

Well, it seems some people here haven't heard about Apartheid and Nelson Mandela at all...
A Blogger veevaa na to:

A Nelson był biały???:))) (uwierzytelnienie g - CCCP - osobnliwe zaiste...)

9/02/2005 11:18 AM  
A Anonymous thernity na to:

Fakt. Smutne ale prawdziwe. Znam jednego Amerykanina, który na info, że lecę do PL przez Kopenhagę zapytał: "A gdzie to jest ta Kopenhaga??"

9/05/2005 5:58 AM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

cóż, biorąc pod uwagę ogrom kraju można im wybaczyć ignorację zagraniczną. ale że większość nie widziała nawet części tego co my zobaczyliśmy przez ten rok (nawet tego co jest w zasięgu rzutu beretem) to już niewybaczalne :-).

9/15/2005 9:23 AM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close

Cape Hatteras, NC - część 1 / part 1

Komentarz dodam jutro, bo na dzisiaj wystarczy. Zdjęcia jeszcze będą jak wywołamy filmy.
---

I will comment our trip tomorrow. There will be more pictures when we have our films developed.

Troche krzywe, ale to sqtki robienia foty w biegu. / This picture is a bit distorted as a result of driving while making it.

Tak sobie dlugi mostko-tunel. / Quite a long bridge and tunnel.

Na czasie... / Just about time...

Po drodze zatrzymalismy sie na lokalnym targu owocow. Udalo nam sie qpic pudelko swiezo prazonych orzeszkow ziemnych. Pycha! / On the way we stopped at local market. We were lucky to buy a box of freshly roasted peanuts. Delicious!

Osobliwa lodowka na napitki. / A very interesting fridge for beverages.

Pomimo usilnych staran Slon okazal sie za maly :-). / Despite intense attempts Slon turned to be too small :-).

Wyszczerzony Slon plazowy :-). / Smiling Slon at the beach.

A to jest absolutnie najlepsze zdjecie Slonia: ptaki daly noge, zanim Slon sie zorientowal :-))). / This is absolutely the best Slon's picture: the birds had been gone before Slon noticed.
A Blogger Pchelka na to:

Jak dla mnie, zdjęcie roku!! :D:D:D

8/31/2005 5:40 AM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

"Uciekające qrczaki" :-)

8/31/2005 11:23 AM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close


Pierwszy kontakt z oceanem :-) / Our first contact with the ocean :-).

Moje latajace marzenie... / My flying dream...

poniedziałek, sierpnia 29, 2005

Wiadomość specjalna / Special announcement

Przerywamy transmisję z obrad Sejmu, tfu z wyprawy na Cape Hatteras, żeby nadać specjalny komunikat: Słoń zdał TOEFL'a!!! Brawo, wódka na stół, trza to opić :-).
---

We are interrupting our transmission from the Cape Hatteras trip to make a special announcement: Słoń has passed her TOEFL exam!!! Bravo, let's bring some booze (=alcohol in Br. En.) and celebrate :-).
A Blogger Pchelka na to:

Aaaa superrr!! Gratulacje dla Słonia!!:D
No i dobrze, że wreszcie coś się ożywiło na tym blogu, bo już myślałam, że całkiem zapomniałeś o stałych czytelnikach:P

8/30/2005 4:58 PM  
A Anonymous Slon na to:

Senkju, senkju nasza wierna czytelniczko:-)

8/30/2005 5:33 PM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close

Cape Hatteras, NC - część 2 / part 2


Latarnia na wyspie Bodie. / Bodie Island Lighthouse.

To nie jest transport mebli, to jest fura do lowienia ryb :-). Zjezdza sie bezposrednio na brzeg, a nawet troche do wody i mozna wedkowac. / This is not a mover's car, this is a fishing station :-), that can be parked off shore.

Kolejny most ktory przekraczalismy tego dnia. / Another bridge we crossed that day.

Wydmy byly naprawde niesamowite. To chyba byl pierwszy raz, kiedy zalowalem, ze nie mamy jakiegos wyzej zawieszonego wozka z napedem na czteru kola. / Dunes were really amazing. It was the first time I really regretted we didn't have an all wheel drive high suspension car.

Latarnia na Przyladku Hatteras. Jako jedyna udostepniona do zwiedzania w srodq. / Cape Hatteras Lighthouse. The only one that is open to public.

Widok po przebyciu 269 stopni. / A view after 269 steps.

Mechanizm obrotowy latarni. Nakrecalo sie go jak stare zegary z wagami - wewnatrz latarni wisial kosz obciazony kamieniami, ktory lecac w dol krecil zwierciadlem Fresnela. / I am lazy, the best explanation is on the picture :-).

Oto przyklad klasycznego domu na przyladku Hatteras. Caly na palach: praktycznie nie dotyka ziemi. Z drugiej strony dosyc wysoki, zeby zapewnic dobra widocznosc na ocean. / This is a classic home at Cape Hatteras. The whole construction is supported by wood columns and almost does not touch the ground. On the other hand it is tall enough to ensure great view of the ocean.

Woda powoduje gloda :-), czyli Slon palaszuje swiniobule domowej roboty (a jak! wozone w przenosnej lodoofce :-). / Water makes you hungry! Slon eats home made hamburger (we took a small fridge :-).

Wujek na promie. Tak, prosze panstwa, na naszej furmance wisi polska bandera!!! Od jakiegos czasu zreszta i zdarzyla sie juz lekko wystrzepic (tez bym pewnie wylysial do reszty gdybysmy mieli cabrio i jezdzili jak jezdzimy :-). / Me on the ferry. Yes, that's right, this is a Polish flag on our car!!! It is already slightly worn out, as it had lost a couple of fibres (I would be bald as well if we had a convertible and drove as we do right now :-).

Latarnia Morska Ocracoke. Ta buda na dole to zbiornik na paliwo ciekle (w przeszlosci - teraz upchali tan generator). / Ocracoke Light Station. This small shed is a container for liquid fuel (in the past - currently they ave installed a power generator inside).

Zachod slonca na porazkowym 400 ISO :-P. / A sunset at disastrous 400 ISO :-P.

Zatoczka z latarnia w tle. / A marina with the lighthouse at the back.

Dosyc osobliwa stacja benzynowa. Przynajmniej z punktu widzenia, kogos kto nigdy nie tankowal motoroofki. / A very strange petrol station. At least for someone who had never fueled a motorboat.

Jedni sie opalaja na czerwono/brazowo, inni na niebiesko :-). Wyglada na lokalna qzynke naszych Zwinek. / Some become red/brown when they get suntan, other become blue :-). It looks like lokal cousin of Polish Zwinkas

Hmmm... Na greckiego boga wynurzajacego sie z morskiej piany to juz za stary jestem :-). / Well, I am far too old to play an ancient god surfacing the ocean foam :-).

Moja potwora z Loch Ness :-) / My little monster of Loch Ness.

Od razu widac, kto sie obzera w fast foodach i sleczy w pracy do pozna, a kto sie na basenie wyleguje :-). / Now you can see who eats junk food and works long hours, while the other gets the sunbath at swimming pool :-).

Zaległości / Outstanding items

No narobiło się trochę. Brak czasu, w cholere roboty a weekendy znuff daleko od domu. Postaram się trochę nadrobić w tym tygodniu.
---
Yes, the list of outstanding pictures is getting longer and longer. I have no time due to heavy workload and the fact that we try to spend weekends far away from home. I try to make some update this week.

poniedziałek, sierpnia 15, 2005

Ćma / A moth

Wychodziłem dzisiaj do pracy i zobaczyłem pod słynnymi drzwiami sąsiada kolejne ciekawe znalezisko: ćmę monstrualnych rozmiarów. Pewnie przyleciała na pogaduchy do koleżanek "wprasowanych" w wycieraczkę :-).
---

I was leaving home today morning and I found another interesting thing by the famous neighbour's door: a monstrual size moth. I bet she has flown here for some gossips with friends painted on a door-mat :-).

Nawet cmy sa w tym kraju wypasione :-). / Even moths are huge in this country :-).

Ale ladne bydle. / Quite beautiful monster.

niedziela, sierpnia 07, 2005

BBC -> MP3

Przez kilka miesięcy dzielnie znosiłem poranne audycje lokalnych stacji radiowych. Znosiłem kretyńskie historie i naprawde durne dyskusje. Do tego jeszcze telefony od słuchaczy: z jakichś nieznanych mi powodów do radia dzwonią głównie kryminaliści, albo osoby z takowymi związane (czy całe społeczeństwo w US ma coś na sumieniu?).

W końcu szlag mnie trafił. Rafał, mój nauczyciel z IH w Krakowie podesłał mi linka do audycji radia BBC (wielkie dzięki!). Do łask wróciła moja stara, własnoręcznie zrobiona przenośna łottwarzarka "potępionego" formatu empeczy powszechnie znana w Internecie jako YAMPP7 (taki przedpotopowy, ale w pełni użyteczny iPod, swoją drogą trzeba by było zrobić upgrade do kolorowego LCD :-). Do tego doszło trochę free softu do sciągania real audio i koń-wersji do empeczy (jakiś Streambox, czy cóś).

I wreszcie jak stoję w korq, mogę posłuchać czegoś co ma sens. Ostatnio dziadek Connery gadał o szkockim tenisie :-).

Polecam. BBC nadaje muzykę (nie słucham, wolę naszą Radiostację), wiadomości (sport), trochę nauki (ostatnio było o podcastingu), trochę powieści radiowych (min. Prunella Scales - Sybil z Fawlty Towers :-). Generalnie bardzo dobra pomoc naukowa do Angola. A przede wszystkim piękny akcent, a nie kluchy w gębie i zatkany nos.

PS. Inspiracją było również nieodparte wrażenie, iż mój angielski zaczyna się cofać w rozwoju, a to jest najtańszy sposób na ćwiczenie słuchania języka w samochodzie :-).
---

For several months I have put up with morning broadcasts of local radio stations. I have put up with stupid stories and really dumb discussions. I have also put up with calls from listeners. Due to unknown reasons most of them were criminals, or were related to criminals (does the whole US society did something illegal in their lives?).

At some point I was fed up. My old teacher from IH in Cracow had sent me a link to the BBC online broadcast (thanks a lot!!!). I have found in a drawer my old, hand-made portable player of the "condemned" mp3 format, commonly known in the Internet as YAMPP7 (this is an ice age, but fully useful version of iPod, BTW I should consider an upgrade to color LCD :-). And adding some free software (Streambox) I was able to record real audio streaming and convert it to mp3.

And now, being stuck in traffic, I can listen to something that makes sense. Last time I was listening to grandpa Connery talking about Scottish tennis :-).

Anyway, I highly recommend listening to it. BBC broadcasts music (none of my type, I prefer Polish Radiostacja), news (sport), some scientific shows (there was sth about podcasting recently), a bit of comedy and drama (eg. Prunella Scales - Sybil from Fawlty Towers :-). In general, it is a very good training material for those who study English. Not to mention beautiful British accent, instead of mumbling and grumbling, and stuffed nose.

PS. Well, I was also inspired by the feeling that my English is getting worse and it was the cheapest way to practice listening of English in the car :-).
A Blogger Pchelka na to:

Oooo...Fajnie brzmi... A ile taki iPod cy cus kosztuje? I skad go masz? W sensie w zwyklym sklepie RTV dostane?

8/09/2005 6:32 AM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

hmmm... iPod za oceanem robi obecnie taką samą furorę jak japonki, i to bez względu na to, że za mniejsze pieniądze można dostać odtwarzacze mp3 innych firm i że w sumie żadna rewela. wokół iPoda zrobił się cały przemysł i styl bycia (autochtony mają nasrane do łba po względem wyróżniania się z tłumu).

generalnie szkoda kasy na iPod'a, w sklepach internetowych można qpić przyzwoite odtwarzacze mp3 i innych formatów (wma, asf) za rozsądne pieniądze, często z radiem i cyfrowym dyktafonem. w większych sklepach rtv też powinni mieć, ale pewnie zapłacisz dziebko więcej. ja bym szukał na allegro.pl

miałem wcześniej odtwarzacz cd+mp3 - nie polecam, za duże bydle, za dużo prądu żarło i nie był odporny na uderzenia (znaczy nie nadawał się na pranie betami o ziemię na "desce":-).

a, i pojemność tak 256MB minimum.

8/09/2005 9:53 AM  
A Blogger Pchelka na to:

Dzięki wielkie :) Trzeba siębędzie zainteresować tym poważnie. A ja mam jeszcze pytanie natury CSSowej - jak zrobić, żeby komentarzeotwierały się tak jak u Ciebie?? Bo mi się to strasznie podoba:D
A w ogóle to skąd się CSSa uczyłeś?Ja znalazłam parę stronsobie już, ale może masz jakiegoś dobrego linka:)

8/11/2005 8:19 AM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

CSSa? nigdy się nie nauczyłem. moja wiedza zatrzymała się na html w wersji 3.2, albo 4. css jest w miare prosty do zaqmania, a wyskakujące komentarze były w helpie do bloggera.

8/12/2005 12:01 AM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

aha, jeszcze o dobrej stronie: ja zawsze zaczynałem od http://www.w3.org/, bo to oni te standardy ustanawiają.

8/12/2005 12:04 AM  
A Anonymous bigapple1 na to:

najwyzszy czas, zebys zaczal sluchac naprawde fajnego amwerykanskiego radia: http://www.npr.org/ :)

na pewno maja jakas lokalna stacje w twoim miescie - a jak nie, polecam nowojorska: www.wnyc.org.

8/13/2005 8:07 PM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

bigapple1, próbowałem wnyc, ale jakoś nie mogę się przekonać do tych lokalnych rozgłośni. może po prostu nie trafiłem na ciekawą audycję...

8/16/2005 9:29 AM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close

Creative SBS 2.1 350

Na początek wyjaśnienie: nie mamy radia, CD, ani innego samograja w klasycznym rozumieniu. Telewizor to też śmiech na sali, bo nie jest podłączony do żadnego kabla, magnetowidu czy DVD. Obraz i dzwięk jest generowany wyłącznie z laptopa. Pewnie dlatego zdecydowaliśmy się na zaqp jakigoś podłego zestawu głośnikowego 2.1 o nieco śmiesznej mocy 20W :-).

Przyleciały w piątek. Spiąłem wszystko w tak zwaną qpę :-), i dawaj. Słoń od razu odpalił jeden z TOEFL-owych testów na słuchanie, i q naszemu najszczerszemu zdziwieniu sąsiadka z góry zacząła walić jakimś kijem od miotły w podłogę!!! A wcale nie było głośno.

Jedyne wytłumaczenie to ta pseudobasowa tuba, która leży na ziemi i udaje, że wibruje. I oczywiście "genialna" konstrukcja budynku, która niesie wszystkie dzwięki :-).
---

A small explanation at the beginning: we don't have any normal radio, CD or other sound equipment at home. Our TV is a joke as it is not connected to any cable, video player or DVD. Both picture and sound are generated by laptop. I believe it was a reason we decided to buy some cheap 2.1 speaker system with ridiculous low output of 20W :-).

They came on Friday. I have assembled everything into one set, and Słoń started one of her TOEFL listening tests. And to our deepest surprise our neighbour living upstairs started to knock on the floor with a mop or sth similar!!! And it really wasn't loud.

There is only one explanation: this small so called bass tube, that pretends to vibrate. And of course, the one and only, "brilliant" construction of the building, that transfers all the noises.

Eastern Market, DC

Słoń przyniósł ostatnio wielką rewelację do domu: w DC jest podobno jeszcze jakieś czynne targowisko. No cóż, w epoce Wal-Mart'ów, które wyżynają tutaj w pień wszelką konkurencję małych sklepików (skąd my to znamy?) wydawało się to mało prawdopodobne, chociaż nie niemożliwe, zwłaszcza po tym co zobaczyliśmy na Broadway Market w Baltimore, MD.

Sobotni poranek wydawał się więc idealnym momentem, żeby odwiedzić owe miejsce. Był tylko jeden problem: Easten Market leży na południowy-wschód od Kapitolu, czyli w części DC, która cieszy się najgorszą opinią (wybite szyby w samochodach, uszyte radia, napadnięty Carlos). Początkowo chcieliśmy jechać metrem, ale czynniki natury czaso-przestrzennej (wyjechaliśmy z domu dość późno i na dodatek nie było gdzie zaparkować na stacji King Steet :-) zmusiły nas do decyzji, żeby jechać samochodem.

Na miejscu okazało się, że nie taki diabeł straszny, przynajmniej w sobotnie popołudnie. Miejsce rzeczywiście niesamowite, taki krakowski Stary Kleparz, albo Mercat de La Boqueria w Barcelonie, tyle, że w mikroskopijnej skali. Na zewnątrz były głównie stoiska z owocami, warzywami i kwiatami, a w środku przeważnie padlina. Do tego kilka stoisk z lokalnym rękodziełem (dywany, biżuteria, jakieś obrazy plus trochę mebli). Ale najbardziej niesamowity był zapach tych wszystkich owoców w gorący, letni dzień (we wszystkich sklepach mają takie klimy, że Słoń zawsze zabiera ze sobą na zaqpy jakiś swetr). W końcu nie wytrzymaliśmy i qpiliśmy trzy melony, które nam potem całą drogę pachniały w samochodzie. A wieczorem na kolację rąbnęliśmy mrożonego melona z rumem.

Przy okazji okazało się, że w okolicy Eastern Market jest szlak po okolicy (Barracks Row Heritage Trail), aż do jakichś historycznych doków nad rzeką Anacostia, która wpada do Potomaca. Nam niestety zabrakło trochę czasu, żeby zwiedzić te doki, ale pewnie jeszcze nie raz wybierzemy się do Eastern Market na zakupy, zwłaszcza, że do tego melona to by się jakieś prosciutto crudo przydało, a gdzieś nam przemknęło przed oczami :-).

---
It was Słoń, who has been told some revelation recently: there is an active market place in DC area. Well, it seemed rather unusual in the age of Wal-Marts that exterminate all the competition of small stores, but it didn't seem impossible, especially after our trip to Broadway Market in Baltimore, MD.

Saturday morning was the best moment to go and visit this place. There was only one small problem - Eastern Market is located in the South East part of DC, which was described as the most dangerous part of DC (broken windows and stolen radios in cars, Carlos mugged). At the beginning we planned to go by Metro, but some time and space circumstances (we were late and there was no parking spot at King Street Metro station) forced us to go by car.

The area turned to be quite nice, at least during Saturday afternoon. Eastern Market was indeed amazing, something like a microscopic version of Stary Kleparz in Crakow, or Mercat de La Boqueria in Barcelona. Outside there were stands with fruits, vegetables and flowers, while inside there was mainly meat. There was also a couple of stands with local handicraft: carpets, jewelery, paintings, furniture. But the most amazing was the scent of these all fruits in the hot Summer day (every normal store is air-conditioned and the temperature is usually so low that Słoń wears a jumper). At some point we couldn't resist the scent any more and we bought three melons, the scent of which fulfilled our car on the way back. And we had a frozen mellon with rum for a supper.

In a meantime it turned out that in the Eastern Market area there is a Barracks Row Heritage Trail, which leads up to some historic navy yards by Anacostia River that flows into Potomac. Unfortunately we didn't have much time to visit the yards, but I am sure we will go shopping to the Easten Market in the future, especially that they had some prosciutto crudo there, which would be great with mellons :-).


Sloneczniki. / Sunflowers.

Na zewnatrz - stoiska z warzywami. / Outside - stands with vegetables and fruits.

Na stoisq z drobiem / At a poultry store.

Slaba wypasiona dynia i nie mniej wypasione arbuzy. / An enormous pumpkin and huge water mellons.

Eastern Market z zewnatrz. No coz, Sukiennice to to nie sa (szczegolnie, ze Sukiennice powstaly z 500 lat wczesniej :-). / Eastern Market from outside. It does not look like Sukiennice in Cracow (which were built around 500 years earlier :-).

Udalo nie nawet znalezc jakis stary woz konny w ogrodku sklepu z dywanami. / We have found an old horse-drawn wagon in the garden of carpet store.

Klasyka amerykanskiego pick-up'a: Chevrolet 3100 (lata 40-50). / A classic American pickup: Chevrolet 3100 (40's-50's).

Pierre, specjalnie dla Ciebie: 280 SE :-). Bardzo ladny samochod. / Pierre, this one is for you: 280 SE :-). Very nice car.

Bialo-czwerwony domek. Zajebisty ogrodek. / White and red house with amazing garden.
A Blogger Pchelka na to:

Pdoba mi sie tlumaczenie zajebisty na amazing:D

8/08/2005 4:39 AM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

Jak się sqmam z kimś, kto zna inne słowa niż f-word, to może coś lepszego wrzucę, np. ass-kicking :-).

8/09/2005 11:53 AM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close

wtorek, sierpnia 02, 2005

Z sieci / From the Internet...

Musiałem. Wygląda na to, że Bill wyposażył nowe Windows Vista w sztuczną yntelygencję :). / It seems Bill implemented AI in new Windows Vista :).


"Windows próbuje stwierdzić, dlaczego Internet Explorer nie odpowiada"

---
I jeszcze link dla potrzebujących szybko koperty na CD. / Quick link for those who need a CD envelope.

poniedziałek, sierpnia 01, 2005

Zdjęcie tygodnia / Picture of the week


Mroofki pożarają jakąś padlinę, zdaje się że cykadę, gżegżółkę, czy inne bydle. / Ants eat some dead insect (I have no clue of English name of this monster:).
A Anonymous Anonimowy na to:

its called a "cicada" in english

8/25/2005 11:57 AM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

Well, good to know. Every day I learn something new. BTW Do they have to be so loud?

8/26/2005 12:24 AM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close

Biuro u nowego klienta / An office at new client hq

W sumie nic ciekawego więcej nie ma do fotografowania.

---

Overall, I didn't find anything else worth to be picture taken.

A to robota jakiegos desperata: z braku prawdziwego okna ostal sie jeno obrazek. / This was made by some desperate: due to lack of real window in the office, there is only a picture.

Papiery z zeszlego roq / Prior year workpapers.

Międzynarodowy obiad / International Dinner

W ostatnią sobotę odbył się w naszej klicie międzynarodowy obiad na osiem osób.

Każdy zrobił coś "narodowego": Eugenia zrobiła świeży sos Guacamole do kukurydzianych chipsów, Erico przygotowała jajka w sosie sojowym, Claudia zrobiła dwie pizze (jedna mało z dymem nie poszła:), a Antonio zmiksował wiadro Sangrii (sam już nie wiem co w niej było:). Słoń wystąpił ze schaboszczakami, które jak zwykle urywały dupę.

Było zajebiście. Impra się skończyła o 4 nad ranem. Wujek się umiarkowanie znieczulił, tradycji stało się zadość i wińsko wylądowało na sofie:). Zrobiliśmy ostrą zadymę w chacie, bo olej z pizzy pokapał na gorącą blachę.

Trza to będzie kiedyś powtórzyć :).

---

Last Saturday there was an international dinner for eight people at our small apartment.

Everyone prepared some "national" food: Eugenia made fresh Guacamole salsa for tortilla chips, Erico made eggs boiled in the soya sause, Claudia prepared two pizzas (one of them was very close to be burnt) while Antonio mixed a bucket of Sangria (I have no clue what was inside eventually). Słoń made ass kicking chopped porks with mashed patatos and a couple of Polish side salads.

We had a lot of fun. The party ended at 4 am. I was just a little drunk, and according to the party tradition I spilled wine on out futon:). Our apartment was full of smoke from the burning oil that dropped from the pizza plate into the oven.

We have to repeat it someday :).

Jedna z atrakcji imprezy, czyli wiadro Sangrii / One of the party's attractions: a bucket of Sangria.

Cale stadko / All party attendants.

Wujek sie tak chichotal, ze koniec koncow wywalil qbek Sangrii na sofe (zgodnie z tradycja:) / According to our party tradnition I was laughing so much that I spilled all cup of Sangria at our futon.

Usmiech Slonia / A smile of Slon.

Wejscie smoka - do jaskini pełnej dymu po sfajczeniu oleju, który kapał z blachy z pizzą. Dobrze, że czujnik dymu w drugim pokoju i można było zamknąć drzwi :) / Enter the Dragon - to the cave full of smoke. after burning the oil dropping from pizza plate in the oven. Fortunately the smoke detector is in the bedroom, and we could close the doors :).

Usmiech Slonia/A smile of Slon.