piątek, grudnia 07, 2007

Zjazd

Mam przyjemnosc uczestniczyc w jednym ze zjazdow mojej firmy. Wiecie, takim spedzie luda w jedno miejsce, gdzie sie palcem wskazuje tych nadgorliwych do reszty, co to zycia rodzinnego juz wogole nie maja, gdzie omawia sie fantastyczne osiagniecia firmy i powalajace blaskiem perspektywy na przyszlosc, gdzie rozdaja czesci garderoby, w ktorej wstyd sie potem gdziekolwiek pokazac, gdzie ustawia sie stoiska ze inicjatywami pracowniczymi typu stowarzyszenie kobiet, stowarzyszenie gei, lesbijek i innych mniejszosci seksualnych, stowarzyszenia mniejszosci rasowych, inicjatywa zielona (ktora wslawila sie rozdaniem materialowych toreb na zakupy do ktorych nawet chleb sie nie miesci). Bialy heteroseksualny chlop moze w tym czasie co najwyzej zejsc do baru na piwo, co tez chetnie bym uczynil, gdyby nie fakt, ze w centrum spedow nie ma zadnego baru...
Wlasnie zaczela sie druga czesc i podlamalem sie do reszty. Spedzili nas do wielkiej sali z telebimami i kamerami, rozdali transparenty z napisami typu Pracodawca Roku, i zaczela sie narodowa transmisja z ilus tam miast. Niezle pranie mozgu, Doktor Goebbels bylby dumny. Mam nadzieje, ze wytrzymam i sie nie porzygam.
Zeby nie bylo: firma obleci (w moich ustach to jest kompement), tylko po co te spedy i cala ta propaganda?
A Anonymous hjuston na to:

porzygac to sie moge ewentualnie ja a nie pan, panie drogi. niezly jest ten tekst o czesciach garderoby. moj maz pracuje niby w afryce. to znaczy tutaj ale na danych z afryki. co jakis czas przynosi takie wlasnie firmowe afrykanskie koszule.

12/07/2007 4:50 PM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close