niedziela, października 21, 2007

Wybory

Byliśmy wczoraj oddać głos. Spotkaliśmy Leszka Balcerowicza. Tak się przyjął tym, że musi odejść, że aż tutaj doszedł. Zapewne głosował na tych, co nawoływali, że musi odejść ;-).

A dzisiaj jedzimy do Berlina. Ale tego w Marylandzie. A w zasadzie dziebko dalej na wschód, na wyspę Assateague. Jedziemy się piknikować.
A Anonymous Kamil na to:

Zainteresowanym polecam obejrzenie wyników wyborów w Chicago.

10/22/2007 11:28 PM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

Dobre, dobre, jak to widzę, to się nie dziwię, że Polacy mieszkający w Polsce są za tym, żeby odebrać prawo głosu Polakom mieszkającym za granicą. Zawsze byłem pełen "podziwu" dla lokalnej Polonii. Uciekli przed komuną i polityczną inwigilacją do gospodarki wolnorynkowej (powiedzmy) i wolności wyznaniowej, ale swoim rodakom co zostali w kraju życzą dokładnie odwrotnie. Psi ogrodniczyzm? Zazdrość? Na szczęście gdzieś czytałem, że w naszym okręgu wyniki głosowania były inne. Ale tutaj jest większa rotacja.

10/23/2007 9:56 AM  
A Anonymous ania na to:

Daj lepiej zdjecia z pikniku. Polityki juz wystarczy, zwlaszcza ze te amerykanskie wyniki to obciach.

10/24/2007 12:20 PM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close