czwartek, lipca 26, 2007

Trafiło się... / All things come...

...ślepej kurze ziarno. Wczoraj wreszcie dostałem papiery przedłużające wizę (tak trochę po czasie ;-). I co? Ano Stefa grzebnęła w stercie i wygrzebała papier stwierdzający, że moje trudy i znoje uczelniane są ekwiwalentem lokalnego MBA. Nie powiem, żebym się nie ucieszyłem. Nie ma co prawda liczby kredytów, ale przynajmniej będę wiedział do kogo się zwrócić o takowe...

---
...to those who wait. Eventually, yesterday I received the visa extension papers (slightly overdue ;-). And?... Stefa went through them and found my university grades evaluation. It appears I have an equivalent of the local MBA degree. How cool is it, huh? There is no amount of credits but at least I know where to look for them...
A Anonymous Nikon D200 na to:

That's great!!! Finally, you are recognised by the country with pride... and I am sure your MBA equivalent is well deserved - especially in contrast how knowledgeable most of the local Americans are...

7/26/2007 10:54 AM  
A Blogger Wujek Zdzisek z Ameryki na to:

Philip, we can't be that politically incorrect here ;-).

7/26/2007 1:58 PM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close