piątek, września 23, 2005

Paranoja / Paranoia

Bo czyż nie jest paranoją przyjechać (legalnie, a jakże) własnym samochodem do lokalnego urzędu komunikacji, własnym samochodem zdawać jazdę, zostać ulanym przez babę, która twierdzi, że nie zatrzymaliśmy się na znaq stopu, na którym się zatrzymaliśmy, po czym odjechać (również legalnie, a jakże) w siną dal?

Rozumiem, że posiadanie prawa jazdy w US jest związane z udowodnieniem swojej tożsamości i miejsca zamieszkania, ale jakim cudem ktoś, kto ma bezterminowe prawo jazdy innego cywilizowanego kraju, kto zdążył już przejechać setki mil w tym kraju nie siejąc przy tym postrachu na drogach jak 30% lokalnych kierowców i zdać bez problemu durną teorię (z pytaniami: "A ile to wypadków rocznie w naszej okolicy się wydarza?" na które jedyną sensowną odpowiedzią jest "A kogo to, qfa, obchodzi!?") musi po raz kolejny udowadniać durnemu urzędnikowi, że umie jeździć, to nijak nie pojmę.

UAKTUALNIENIE: Słoń dostał dzisiaj wreszcie prawo jazdy. Posłuchał mojej rady pt. "A teraz, droga pani egzaminator, zatrzymujemy się na znaq stop, a pani ślicznie wali łbem w szybę :-)" Nie dziwota, że testują jazdę na drodzę z ograniczeniem do 25MPH :-)... Pewnie się boją, że ktoś w odwecie za ulanie na stopie może naprawdę odstawiać piski przed skrzyżowaniem :-).
---

Or is it something else, if you come with your own car (legally, of course) to DMV, you take the driving test (again with your own car), you fail the test because someone believes you didn't stop at the stop sign that you in fact stop at, and you drive back home (legally as well)?

I fully understand the fact that in order to get a DL in US you have to prove your identity and residence, but I will never understand why one holding an international, life-time valid driving licence of other civilized country, having driven a couple hundred miles here in US not making a mess on the road like 30% of local drivers and having passed a road rules exam (including the question of "how many car accidents happen in this state every year?" for which the most obvious answer is "who, da-fak, cares!?") has to take the driving test again.

UPDATE: Słoń has eventually got her DL. She listened to my advice: "And now my dear examiner we are stopping at the stop sign and you bang the windshield :-)". Maybe that is why they test driving on the roads with 25MPH limit :-)... They are probably scared of a revange of someone who was failed because of "not stopping" at stop sign :-).
A Anonymous thernity na to:

to faktycznie jest dziwne u nich. Ja zdawałam dwa razy, bo za pierwszym facet zapytał mnie gdzie mam "horn" a ja nie wiedziałam co to słówko znaczy, chociaz doskonale wiedzialam gdzie mam klakson- to przeciez KAZDY kierowca wie!! Do tego nie wiedziałam, gdzie w moim aucie się włącza światła awaryjne. No ale zeby z tego powodu nie zdac i nawet nie wyjechac na częsc praktyczna??! Paranoja do potęgi!!
Potem wsiada się w swój samochód i odjezdza z DMV jakby nigdy nic :P

9/29/2005 6:04 AM  
A Anonymous Słoń na to:

I to było w tym wszystkim najzabawniejsze:-)

9/29/2005 6:59 PM  

Prześlij komentarz

<< Powrót / Close